Preview 15 sec
Serce i utrata miłości
Description
Script Vidéo
Miała zaledwie dziewiętnaście lat, kiedy po raz pierwszy naprawdę się zakochała. Wierzyła, że znalazła człowieka, z którym spędzi całe życie. Każdego wieczoru czekała na jego wiadomość, a kiedy słyszała jego kroki za drzwiami, jej serce przyspieszało. Pewnego wieczoru zobaczyła go z inną kobietą. Nie było krzyku. Nie było łez. Stała tylko nieruchomo, patrząc na nich przez szybę kawiarni. Wtedy poczuła coś dziwnego. Ból w klatce piersiowej był tak silny, jakby ktoś próbował wyrwać jej serce z wnętrza ciała. Odeszła. Przez kolejne lata próbowała zapomnieć. Ale coś w niej umarło. Przestała ufać ludziom. Przestała kochać. A przede wszystkim przestała cokolwiek czuć. Pewnego zimowego wieczoru siedziała sama w swoim mieszkaniu. Za oknem padał śnieg. Nagle usłyszała cichy dźwięk. Puk. Puk. Puk. Spojrzała na drzwi. Dźwięk dochodził jednak z jej własnej klatki piersiowej. Puk. Puk. Puk. Położyła dłoń na sercu. Czuła, że bije. Ale to nie było normalne bicie. Serce zatrzymało się. A po chwili uderzyło jeszcze raz. Tak mocno, że kobieta upadła na podłogę. Z jej piersi zaczęła wydobywać się czarna, cienka substancja. Powoli rozsunęła skórę, jakby ciało samo próbowało coś wypuścić. Kobieta krzyczała, ale nie mogła się poruszyć. Z jej klatki piersiowej wysunęło się serce. Nie było już częścią jej ciała. Leżało na podłodze i pulsowało. Powoli zaczęło się poruszać. Najpierw pełzło po podłodze. Potem uniosło się kilka centymetrów nad ziemią. Kobieta patrzyła na nie z przerażeniem. Serce obróciło się w jej stronę. Jakby ją rozpoznało. Jakby pamiętało wszystko. Każde kłamstwo. Każdą zdradę. Każdą noc, podczas której płakała sama. Serce zaczęło poruszać się po mieszkaniu. Zatrzymało się przy starym zdjęciu jej i byłego ukochanego. Nagle zdjęcie spadło ze ściany. Szkło pękło. Serce zaczęło bić coraz szybciej. Kobieta podeszła bliżej. I wtedy usłyszała głos. Nie dochodził z serca. Dochodził z jej własnego umysłu. Oddaj mi to, co mi zabrano. Kobieta cofnęła się. Serce zaczęło podążać za nią. Od tamtej nocy już nigdy nie była sama. Kiedy zasypiała, słyszała jego bicie pod łóżkiem. Kiedy wychodziła z domu, słyszała kroki za sobą. A kiedy ktoś próbował się do niej zbliżyć, serce pojawiało się w cieniu. Jakby pilnowało, żeby nikt więcej jej nie zranił. Pewnego dnia kobieta spotkała mężczyznę, który naprawdę ją pokochał. Po raz pierwszy od wielu lat poczuła coś w środku. Nadzieję. Ale tej samej nocy serce pojawiło się przed jej łóżkiem. Biło powoli. Raz. Dwa. Trzy. Kobieta spojrzała na nie i powiedziała: Nie możesz zabrać mi kolejnej miłości. Serce zatrzymało się. Po chwili pękło. A z jego wnętrza wydobył się szept. Nie chciałem jej zabrać. Chciałem tylko, żebyś już nigdy nie cierpiała. Kobieta uklękła. Po raz pierwszy od dziewiętnastego roku życia zaczęła płakać. Przytuliła swoje własne serce. A kiedy otworzyła oczy, nie było go już w jej ramionach. Od tamtej pory jej serce znów